Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem osobą dość spokojną, i że mało rzeczy mnie wkurza. Jedną z tych niewielu rzeczy jest fałszywy obiektywizm, który każe zrównywać intencje i metody uczestników Marszu Niepodległości (MW i ONR) i Porozumienia 11 Listopada. I gdy czytam albo słyszę z lewej strony np. o "pojedynku pacanów" albo o "obustronnej porażce" czy "eskalacji przemocy", coś we mnie pęka.
Na rozgrzewkę proponuję rozwiązanie prostego zadania matematycznego:
Czy poniższe obrazki są symetryczne?
Zrobione? To super, możesz czytać dalej.
Wszystko, co wczoraj działo się w ramach Porozumienia 11 Lisopada, mieściło się w granicach prawa, w odróżnieniu od tego, co działo się w trakcie Marszu Niepodległości. Byłam na Kolorowej Niepodległej i sama widziałam uczestników Marszu Niepodległości i jego sympatyków, którzy z dwóch stron - od strony Pl. Konstytucji oraz ronda Dmowskiego - atakowali legalną przecież demonstrację.
Nawet gdyby blokada nie była legalna, również nie oznaczałoby to automatycznie, że jest przemocowa. Istnieje coś takiego, jak bierny opór i obywatelskie nieposłuszeństwo; obydwa te hasła z definicji wykluczają przemoc. Wiele osób tego nie rozumie i utożsamia obecność na blokadzie z agresją, a łamanie prawa - z przemocą. Jeśli nie do końca rozumiesz, co te hasła oznaczają, pomyśl o studencie z Tiananmen, Mahatmie Gandhim, H.D. Thoreau.
W mediach padło stwierdzenie, że wszystkie zamieszki są winą Porozumienia 11 Listopada. W sensie, że gdyby Porozumienie tam nie stało razem z Krytyką Polityczną, to Marsz Niepodległości przeszedłby spokojnie i kibole nie rzucaliby brukiem. Dziś w TOK FM doszło do czegoś absurdalnego: Ryszard Czarnecki z prawicowego PiS sprzeciwił się ograniczeniu wolności zgromadzeń, podczas gdy ukochana przez wiele osób z lewej strony Platforma Obywatelska (9. października głosowała na nią m.in. Kazimiera Szczuka, obecna na Kolorowej Niepodległej) pod osobą Łukasza Abgarowicza wsparła ograniczanie konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń, używając takich słów, jak "żałosne" i "niesmaczne".
Ten tok rozumowania nie dość, że jest błędny, to jeszcze niebezpieczny. To ta sama retoryka, która obwinia ofiarę za czyn sprawcy (jak to często dzieje się np. w przypadku gwałtów), wprowadzając pojęcie prowokowania: gdyby kobieta nie prowokowała wyzywającym strojem, nic by jej się nie stało; oraz gdyby Porozumienie nie prowokowało swoją kolorową demonstracją, uczestnicy Marszu Niepodległości nie rzucaliby w jego stronę brukiem, racami, szkłem, słupkami, dewastując Pl. Konstytucji, nie paliliby również samochodów, a wieczorem po mieście nie grasowałyby kibolskie bojówki.
Porozumienie 11 Listopada stojąc tam, gdzie stało reprezentowało ofiary - osoby wykluczone przez obecny system oraz osoby, które wielu członków Marszu Niepodległości chciałoby wykluczyć, uznając je za jednostki gorsze, niezasługujące na legalny pobyt, na równe płace, pełnię praw (w tym również reprodukcyjnych), na realizację swoich potrzeb, czasem wręcz po prostu zbędne.
Według mnie o tym nie należy zapominać: że polityka stojąca za Marszem Niepodległości to polityka wykluczeń, polityka zawłaszczania dyskursu publicznego mową nienawiści, polityka moralności zgodnej wyłącznie z tradycyjnym nauczaniem katolickim. To wykluczanie jest przemocą, a nie sprzeciwianie się mu.
Współczuję też trochę kibicom, gdyż zostali przez Marsz potraktowani jak pożyteczni głupcy - najpierw Artur Zawisza, wiceprezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, dziękuje im za bohaterską obronę pomnika Dmowskiego (z hasłem "Legia Warszawa!" na ustach) przed zbeszczeszczeniem przez Żelbeton przy pomocy baloników i rysunku słonia. Dwa dni później organizatorzy Marszu próbują się wybielić i odcinają się od tej samej bohaterskiej młodzieży, gdy próbowała jedynie być konsekwentna w swej bohaterskości.
Na koniec mam jeszcze drugie zadanie, gdyby ktoś doszedł do wniosku, że to taka jednorazowa sytuacja, z tą ilością przemocy po obydwu stronach. Swoją umiejętność rozpoznawania pseudosymetrii można również poćwiczyć porównując stan Warszawy po przejściu antyszczytu w 2005 roku oraz Marszu Niepodległości kilkanaście godzin temu. Polecam!

